Dawno dawno temu żył sobie zajączek. Często biegał tu i tam. Pewnego dnia podczas jednej przebieżki zobaczył siedzącą nad stawem smutną, szarą myszkę. Podbiegł do niej:
- Co się stało myszko? – zapytał zatroskany.
- A mam wiele problemów i już nic nie mogę zrobić – odpowiedziała roniąc łzę.
- Wstań.
Zdziwiona myszka wstała po chwili wahania.
- Rusz łapkami i podskocz – powiedział poważnie zajączek.
Myszka choć niechętnie zrobiła co zajączek chciał.
- Widzisz? Nadal możesz wszystko!
Ech, gówno. To jest bajka ze smutnym zakończeniem, bo kończy się:
Myszka skrzywiła się.
- Ha ha, bardzo zabawne. Ale nie mam nastroju na żadne głupie żarty. Nie rozwiązuje to moich problemów. Idź stąd. Jesteś debil.
- Ale to nie o to chodzi…
- Nie przeszkadzaj mi w zadręczaniu się, spadaj.
Po czym nie mając innego wyboru, zatroskany zajączek poszedł dalej.
Prawie
kwestia podejścia do życia, ale morał! nie zakończenie.