Dawno dawno temu w niewielkim pokoju o śnieżno białych ścianach znalazł się człowiek, który nie miał pojęcia co tam właściwie robi. Obudził się siedząc na krześle, niczym nie skrępowany. Przed sobą miał człowieka ubranego w garnitur, siedzącego za biurkiem, wypełniającego dokumenty. Obok leżała walizka wypełniona pieniędzmi. Na środku blatu był wbudowany pokaźnej wielkości czerwony przycisk:
- Gdzie jestem? Kim jesteś i co ja tu robię? – rozglądał się nerwowo ten, który się przed chwilą obudził.
- Spokojnie panie Andrzeju, wszystko jest w porządku, zaraz się pan wszystkiego dowie – uspokajał człowiek za biurkiem.
- Skąd wiesz jak się nazywam? – zdezorientowany zaczął krzyczeć.
- Mam tutaj wszystko w dokumentach. Przejdę może do rzeczy, gdyż widzę, iż nic nie rozumiesz, a za kilka minut wszystko będzie dla Ciebie jasne. Otóż mam dla Ciebie propozycję. Widzisz tę walizkę? – mężczyzna zza biurka wskazał na pieniądze.
- Widzę, co z tego? Co to ma ze mną wspólnego? – irytował się już ten drugi.
- Powtarzam, spokojnie. Umowa jest taka, naciskasz czerwony guzik, pieniądze są Twoje i wychodzisz tymi drzwiami – w tym momencie pan w garniturze wskazał drzwi na lewo – jeżeli nie naciśniesz, wychodzisz tymi na prawo. Tylko tyle.
- Gdzie jest haczyk? – zmarszczył brwi ten przed biurkiem.
- Haczyk jest taki, że naciskając ten guzik, umiera jedna osoba na Ziemi. Tylko zastanów się dobrze, to możesz być Ty, ale równie dobrze jedna spośród ponad sześciu miliardów ludzi. Więcej haczyków nie ma – wzruszył ramionami ten za biurkiem.
Totalnie ogłupiony mężczyzna wstał i zaczął się kręcić po pokoju głośno myśląc. Myślał o wszelkich konsekwencjach naciśnięcia guzika po czym podszedł i go po prostu wcisnął. Nic się nie stało.
- Uff, czyli walizka jest moja? Możesz mi tylko powiedzieć czy nie zginął nikt z mojej rodziny? – zmartwił się po chwili patrząc w oczy mężczyźnie za biurkiem.
- Tak, walizka jest Twoja. Nie, nikt z Twojej rodziny nie zginął, przecież były na to znikome szanse. Przy okazji mam jeszcze do Ciebie ostatnią prośbę. Jak będziesz wychodził drzwiami na lewo, zawołaj tą osobę, którą zabiłeś, ona jest następna – mówiąc to poprawił krawat i przysunął na drugą stronę biurka wypełniony dokument zatytułowany “Bilet w wybraną stronę” z dopiskiem “Wciśnięty, skreślony”.