Kanały:
Wpisy
Komentarze

Drink jutra.

Dawno dawno temu istniał pewien wyjątkowy bar. Jego niesamowitość wyrażała się w tym, iż barman serwował drinki jutra. Działało to tak, iż zamawiając na przykład koktajl szczęścia, następnego dnia przytrafiało Ci się coś szczęśliwego. Pewnego dnia przyszedł do baru bardzo wesoły człowiek i nie oglądając się za siebie podszedł do barmana:

- To co zawsze proszę! – rzucił pospiesznie. Po czym wychylił drinka na raz i wyszedł.

Sytuacja zdarzała się na tyle często, że zainteresował się nią człowiek, który bywał w knajpie od czasu do czasu. Zaczepił więc przy okazji barmana:

- Cóż takiego pije ten człowiek, którego widzę tu ilekroć goszczę w tym miejscu? – zaciekawiony zapytał.

- Mphm, zamawia codziennie drinka o nazwie niespodzianka, ale on to pije, a działa to chyba na mnie – zamyślił się barman.

- Ale jak to? nie rozumiem – odpowiedział ten drugi.

- Jakieś choróbsko go rozkłada i lekarze dali mu ze miesiąc życia, to pewnie niespodzianką jest dla niego każdy kolejny dzień – rzucił ponuro barman.

Przybysz zerknął na karę drinków i lekko skonfundowany stwierdził, iż nie ma tam takiego drinka jak „niespodzianka”. Spojrzał wymownie na barmana:

- Pan coś kręcisz – rzekł ostro przybysz.

- Ojej, no jak już musisz wiedzieć to wyrok lekarzy zapadł rok temu, a już od pół roku nie ma tego drinka w karcie zamówień. Nie ma już do niego składników, ale co mam zrobić? Powiedzieć biedakowi, że pije wodę z cytryną?

Ogr.

Dawno dawno temu do małej wioski Ciasnoumysłowo wędrował wielki, zielony ogr. Był ogromny i silny, ale przy tym zadbany i z aparycją miłą (jak na ogra oczywiście). Pierwszy spostrzegł go sołtys wsi, który to następnie pobiegł szybko do wioski by uprzedzić resztę o niespodziewanym gościu. Po krótkiej naradzie mieszkańców, każdy ubrał się odpowiednio do sytuacji, wziął prezent powitalny i wyszedł mu na spotkanie.

Zabili go wspólnie, widłami, nie pytając o cel wizyty.

Sława.

Dawno dawno temu w Wielkim Lesie żyła sobie tchórzofretka, która bardzo chciała być sławna. Chciała czymś zasłynąć lecz nie wiedziała za bardzo jak. Pytała każdego, kogo napotkała na swojej drodze o sposób na realizację celu, jednak nikt nie potrafił jej pomóc. Pewnego dnia, daleko już od swojego domu, napotkała na swej drodze żółwia:

- Panie żółwiu, nie wie pan jak się stać sławną personą? – pytała tchórzofretka.

- Dajże mi spokój i rób swoje – odrzekł żółw, znany w okolicy jako „mędrzec”.

Moc pozytywna.

Dawno dawno temu w Wielkim Lesie  żył sobie zajączek, który bardzo, ale to bardzo pragnął opłynąć Ziemię na swoim własnym statku. Jako, że było to jego największe marzenie, niezwykle trudne do zrealizowania, zaczął od powolnego planowania swojej wyprawy,  zbierania niezbędnych materiałów i przygotowywania zapasów.

Pierwszym trapiącym problemem okazał się być plan budowy łodzi, niezatapialnej łodzi. Z pomocą ruszył inżynier kaczor, który na niezatapialności znał się jak nikt inny. Gorzej było ze zdobyciem materiałów. W tym przypadku Enty wskazały zajączkowi miejsce, gdzie może je znaleźć.
Budowa łodzi ruszyła pełną parą, a upór i pragnienie spełnienia marzenia nie pozwalały przerwać prac nawet na jeden dzień. Ostatnim problemem było jedzenie. Udał się więc zajączek do niedźwiedzia, gdyż słyszał, że ten nazbierał nadto zapasów na zimę i że może oddać część za półdarmo lub darmo. Wszystko poszło gładko, a przy okazji rozmowy niedźwiedź pouczył zająca jak przechowywać żywność, by ta się nie zepsuła.

Wieczorną porą, w dniu w którym zajączek ukończył budowę łódki i resztę przygotowań, przyszedł czas na refleksje „czy na pewno sobie poradzę, czy się nie zgubię, czy starczy mi sił”. Wiatr wtedy zagwizdał w jego uszy „ja Cię popchnę do przodu w chwilach słabości”, gwiazdy zdawały się mówić „my Cię poprowadzimy, gdy zgubisz drogę”. Zdezorientowany potencjalny podróżnik nie wiedział co się dzieje, lecz wtedy Ziemia cicho szepnęła „Kiedy czegoś bardzo pragniesz, cały wszechświat Ci sprzyja”.

Nagroda dla.

Dawno niedawno temu odbywał się  Festiwal Wielkich Nagród. Zdarzenie miało miejsce regularnie co dwa lata i zawsze cieszyło się ogromną popularnością. Zjeżdżały się wtenczas najznamienitsze gwiazdy i gwiazdeczki tego świata, tylko po to, by móc uhonorować brawami zasługi swoich kolegów i koleżanek. Jednakże ostatni taki festiwal zakończył się całkowitą klapą i nie wiadomo było czy jeszcze kiedyś się odbędzie. Powodem były trzy przyznawane nagrody.

Pierwszą z nich była „nagroda za największy blask i budzony zachwyt”. Otóż dawniej wyglądało to tak, iż Pan Diament, Pan Szafir czy Pani Szmaragdowa musiały się całymi tygodniami szlifować, pokazywać swój naturalny talent. Czasami piękno tego co prezentowali było ukryte głęboko w środku, mowa tu oczywiście o głębokim przekazie, którym niegdyś zasłynął Pan Kamień-Węgielny. Na ostatnim festiwalu wygrała Pani Plastik. Ku zdziwieniu gwiazd, publiczność wiwatowała.

Drugą nagrodą każdy się zwyczajnie znudził. Kategoria „najbardziej nieprzewidywalny scenariusz”, w którym co dwa lata, regularnie zwycięża Pani Życie. Monotonia wygrywania irytowała publiczność. Może to zwykła zawiść i zazdrość z ich strony? Przecież scenariusze niezaprzeczalnie miała najlepsze!

Gwoździem do trumny okazała się ostatnia nagroda. Kategoria jest typowa, lecz bardzo ważna, a mianowicie „największa popularność”. Zanim padnie nazwisko zwycięzcy, nadmienić trzeba, iż ponad połowa głosów, a zatem i społeczeństwa przyznała się, iż dokładnie ona przyciąga najwięcej uwagi i skupienia. Niektórzy mówili, że samo patrzenie daje im dziwną ulgę. Zwyciężczynią jest, uwaga, uwaga.. Pani Ludzka Tragedia!

Starsze pozycje »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.